Edward Stachura, Siekierezada albo zima leśnych ludzi

Powieść zadedykował Gałązce Jabłoni.

Kilka godzin wcześniej jakiś człowiek zginął pod kołami pociągu. Akcja powieści zaczyna się od opisu tego zdarzenia. Według autora w przypadku tej śmierci miały miejsce trzy antyczne jedności: miejsca, czasu i akcji. Z opisu świadków wynika, że zabitym mógł być Zbigniew Cybulski – mówią, że zawsze nosił ciemne okulary, jeden z nich widział go w “Popiele i diamencie”. I tutaj narrator snuje refleksję, że jeszcze kilka godzin temu ten człowiek żył. Przeklina zegar, w którym nie można cofnąc czasu. Pisze też o swojej fobii, o tym, że zawsze, kiedy idzie do fryzjera, boi się, że ten poderżnie mu gardło.

Patrzy na siebie w lustrze – razem ze swoim odbiciem zaczyna trzydziesty rok życia (ciekawe podejście). Pisze też o swoich bólach, o tym, że czasami przed jego oczyma pojawia się znienacka mgła, a czasami dym. Marzy o tym, by w nocy nie szczekały na niego psy. Bohater ma bardzo refleksyjną naturę, wydaje się być bardzo smutnym człowiekiem.

Aby zarobić na życie zatrudnia się przy obróbce drzewa w lesie. Zatrzymuje się u Babci Oleńki. Mówi jej, że przybył z bydgoskiego. Znowu snuje kolejną refleksję – tym razem o tym, że nie ma piękniejszej muzyki od tej, kiedy w piecu huczy ogień, a za oknem wieje wiatr.

Inne spostrzeżenie, trochę kontrowersyjne, to uwaga na temat pamięci – otóż wg niego pamięć zapamiętuje tylko zło, a zapomina o tym, co było dobre.

Zwraca się do bogów rządzących losami rodzaju, że już wystarczy nieszczęść i żeby byli bogami, a nie “nędznym pomiotem śmierdzących skunksów“.

Dopiero teraz poznajemy jego imię i nazwisko – nazywa się Jan Pradera. Pisze też o swojej kobiecie, że jego oczy widzą już tylko ją. Pisze też o mgle – kiedy ustępuje, świat staje się piękny i wtedy “widać jest świat i oddychać jest świat i uwielbiać jest świat“. Zwykłe zdanie “położyłem się wieczorem i obudziłem się rano” to dla niego opis cudu, z którego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Wiele oczu w człowieku jest wciąż zamkniętych, czeka wciąż na “radosne, migotliwe zachwytliwe otwarcie“.

Jan wspomina też o Niewidzialnej Ręce, której obecność odczuwa czasami.

Wierzy, że on i Gałązka Jabłoni już niedługo położą się wieczorem i obudzą się rano razem.

Obecność wspomnianej Niewidzialnej Ręki może wiązać się ze wspomnieniami wojny, gdyż raz podczas spaceru w lesie usłyszał brzęczenie i podświadomie, mimowolnie zaczął szukać schronu.

Narrator bardzo pięknie pisze też o swojej Gałązce Jabłoni – jego myśl o niej jest wierniejsza od jego cienia, bo cienia czasami przy nim nie ma, a myśl o niej nigdy go nie odstępuje, zawsze przy nim jest. Kiedy skończy się jego opętanie, zaćmienie mgłą, odwdzięczy się jej za wszystko, co dla niego zrobiła. Przyrzeka sobie, jako Janek Pradera, włóczęga i były student archeologii słowiańskiej, ścigany kiedyś przez władzę ludową, że nie da się nigdy pognębić.

Refleksje autora przeplatane są opisami bierzących wydarzeń, jakie dzieją się w jego otoczeniu. Do wioski Bobrowice przyjeżdża Objazdowa Biblioteka Publiczna. Bibliotekarka i Janek stwierdzają, że “ludzi jest coraz więcej, ale człowieka coraz mniej” (nota bene bardzo słuszne stwierdzenie….). W bibliotece natyka się na książkę Lato leśnych ludzi, a bibliotekarka w nawiązaniu do tego tytuły zastanawia się, dlaczego jeszcze nikt nie napisał Zimy leśnych ludzi.

Narrator stwierdza też, że nie można pisać w powieściach, że minęło kilka dni, bo nie można swoich dni “załatwiać jednym zdaniem,” nawet gdyby były one bardzo nudne.

Następnie opisuje zabawę w miejscowej remizie, podczas której między nim a miejscowymi  chłopakami o mało nie doszło do bójki, ale uratował go “nowy”, który przyjechał do lasu – Michał Kątny. Mimo krótkiego czasu zaprzyjaźnia się z nim, zastanawia się ,czy jeszcze kiedyś się  spotkają, bo przecież świat jest wielki i można  nigdy nie spotkać prawdziwej miłości, prawdziwego przyjaciela.

Na samym końcu pisze o człowieku (ciekawe, że robi to w 3 os. l.p.), który skazany jest na pożarcie przez mgłę, na rozmycie się we mgle.

Trochę smutna, ale skłaniająca do myślenia książka.

Explore posts in the same categories: Uncategorized

6 Comments on “Edward Stachura, Siekierezada albo zima leśnych ludzi”

  1. Ania Says:

    Bardzo niedokładne jest to streszczenie oraz zawiera bardzo dużo poważnych błędów odnośnie treści powieści. Moim zdaniem wynika to z wyjątkowo pobieżnej lektury.
    Natomiast komentarze zawarte w nawiasach są dość płytkie i zupełnie niepotrzebne.
    Mam nadzieje, że zostanie to naprawione.

  2. Mariusz Says:

    Lepiej nie zabierać się za
    streszczenie książek których się nie lubi czytaj nie rozumie, nie umie czytać.
    Tak jest łatwiej przyjemniej i uczciwie dla wszystkich.
    Pozdrawiam autorkę;)

  3. dom-publicystyczny.blog.onet.pl Says:

    Bo streszczanie książek nie ma sensu, czy jest sens zjedzenia polewy cukierka a wyrzucenie najsłodszego środka?

  4. nikoliii Says:

    zamiast krytykować, lepiej samemu weźcie się za napisanie streszczenia. Dziewczyna pisze streszczenia, po to by zachęcić do czytania. Czy gdzieś było założone, że wystarczy jej notatka, zamiast prawdziwej lektury? Krytykujecie, a sami nic nie robicie.

  5. MILEK Says:

    Bardzo dziękuję za streszczenie książki… jak została streszczona tego już nie ma sensu oceniać… Sensowne jest to że każdy na swój sposób ją odbiera i co ważniejsze czuje… bo bez tego czucia trudno napisać streszczenie… Jeszcze ważniejsze od całej reszty już wspomnianej jest to że zrobiła to kobieta to daje pewną wiarę nadzieję wszystkim Jankom Pradera i Michałom Kątnym hmmm…

  6. maganuna Says:

    autorka pisze, żeby zachęcić do czytania? jasne, na pewno. to najprostsze pseudo-streszczenia do czytania przed egzaminem, gdy nie wystarczyło czasu na cała książkę. niestety, są bardzo chaotyczne i wybrakowane.


Comment: