Beata Obertyńska
“Zmierzch“
Porównanie zmierzchu do konia, który spija “spokój wieczornej godziny”. Z wody spija ostatni błysk różowiący wodę. Pije dopóty, dopóki świat nie zmierzchnie i gwiazdy nie wypłyną na niebo.
“Macierzyństwo“
Dla poetki macierzyństwo jest utrudzone, wsłuchane w ciszę. Kojarzy się z bezsennymi nocami, ciszą. To dla niej oblicze przezroczyste, blade, pochylone nad niemowlęciem. Ale jednak jest coś niepokojącego w macierzyństwie – to “malpie łapy”, które są bezmyślne, szare i włochate.
“Sierpień“
Sierpień to złoto. Obertyńska porównuje dni sierpniowe do “głębi młodego slonecznika”. Każda chwila niesie z sobą złotą radość, uczucie spełnienia, upojenia, poetka porównuje do uczucia, jakiego doznaje pszczoła, leżąc na dnie słonecznika ciepłego od słońca.
“Grudzień“
Z grudniem kojarzy się pierwszy śnieg, torba, która niesie myśl o św. Mikołaju, z piecem, w którym wciąż trzeba palić “liścmi mrozu na szybach”, mroźnym wiatrem, roratami, organistą niosącym opłatek, kolędami pachnącymi mirrą, żywicą i złotem, płomykami świecącymi na choince, Sylwestrem i ostatnią kartką z kalendarza.
“Jak kret“
Podmiot liryczny zwraca się do serca, porównuje go do kreta, bo tak, jak kret, jest ślepe i samotne, męczy się, jest niestrudzone. Zdobi podziemne przejścia, ale rozmija się tak samo jak kret z “tłustym, bialym pędzelkiem zwiniętego szczęścia”
sierpień 7, 2008 at 9:45 am
Straszne jest to co robi autorka tej strony. To tak jakby kawę podawać gościom w brudnych korytkach dla świń (z całym szacunkiem i miłością do świń), co niektórym może odejść ochotą na kawę w ogóle … .Niech autorka da sobie powiedzieć, że nie każdy nadaję się do wszystkiego. Może autorce lepiej będą wychodzić malowanki albo prace ręczne, przy odrobinie wyobraźni to też może być sztuką. A wtedy przynajmniej spełnienie będzie pełniejsze. Pozdrawiam;)